Design i sztuki plastyczne od początku szły w parze. Raz się zbliżały, innym razem niebezpiecznie się od siebie oddalały. Do tych tradycji powraca Bartosz Mucha.

Twórczość Bartosza Muchy to sztuka zaskakująca, zakreślająca pole do gry z wyobraźnią widza. Artysta posługuje się pojęciem „fiksacji funkcjonalnej”, oznaczającej nieumiejętność dostrzeżenia nowego użycia obiektu skojarzonego uprzednio z innym celem. Mucha występuje przeciwko stereotypom dotyczącym funkcjonalności przedmiotów użytkowych, jak i schematom odnoszącym się do sposobów życia we współczesnym społeczeństwie. Projektuje obiekty, których podstawową cechą jest łamanie stereotypów, ukazanie wielu różnych sytuacji, w których ten sam obiekt prezentuje coraz to nowe właściwości. Funkcjonalność tworzonych przez niego przedmiotów jest niezaprzeczalna, choć - jak mówi sam artysta - jest ona wypadkową formy.
Bartosz przypomina nam na przykład, jak to jest bawić się klockami. Ludziki to lampki w kształcie litery “L“, które możemy ustawiać w bardzo różny sposób. Mogą swobodnie zwisać z półki, albo stanąć na nocnym stoliku. Ale kiedy do dyspozycji mamy kilka egzemplarzy, możemy tworzyć przestrzenne kombinacje. Dzięki naszej wyobraźni powstaje rodzaj kubistycznych, geometrycznych rzeźb rysowanych światłem.
Tę samą dziecinną zabawę proponuje również w pracy 40. To zestaw sześcianów, które pod warstwą miękkiego materiału kryją gąbkę. Możemy z nich ułożyć to, co dyktuje nam fantazja albo potrzeba chwili. Fotel, kanapę, a może łóżko? Nic nas nie ogranicza.
Słoik nocny to zabawa tzw. przedmiotami gotowymi (ready mades). Mucha stworzył stolik, którego nogi stanowią… zwykle, puste słoiki. W zestawie dostajemy tylko blat z nagwintowanymi otworami. Słoiki mogą mieć natomiast funkcję praktyczną. Gospodarz, który właśnie podejmuje gości, może je wypełnić jakimś napojem, żeby dyskusje przy tym stoliku nie były zbyt nużące.
Ale są prace Bartka Muchy, które wymykają się definicji designu, zmierzając w stronę sztuki konceptualnej. Przykładem takiego projektu jest Nothing design. Jak dalece artysta jest w stanie zaprojektować świat? Marcel Duchamp, nazywany patronem konceptualizmu, jako pierwszy przesunął zainteresowanie z procesu twórczego i dzieła sztuki na przedmioty, które sztuką stawały się z woli artysty, a nie z racji spełniania kategorii estetyki. Ważniejsza od samego wykonania stawała się idea, koncept. Duchamp podkreślał także rolę przypadku w procesie twórczym jako czynnika decydującego. Bartosz Mucha wszedł w buty tego wieszcza dwudziestowiecznej sztuki. Jego krzesło powstaje, gdy oprzemy się o ścianę na ugiętych kolanach. Łóżkiem może być właściwie każdy fragment podłogi. Jej funkcje są zresztą zmienne, bo z miejsca do spania może się zmienić w stolik do kawy. Artysta uświadamia nam, jak wielkie znaczenie w kreowaniu rzeczywistości ma nasza wyobraźnia. Dzięki niej możemy postrzegać świat jako bardziej przyjazny, może nawet oswojony?!
Duporet to dowód na to, że młody artysta ma poczucie humoru. I to nie tylko jeśli chodzi o nazywanie swoich prac. Kupując to oryginalne krzesło dostajemy pięć elementów wyciętych w płycie i dwanaście wkrętów. Reszta należy do nas. W kilka minut możemy podziwiać rezultaty naszej pracy. A najlepiej usiąść, żeby trochę odpocząć.
Sukces tkwi w prostocie. Dowód? Kapcie projektu Bartosza. A właściwie kawałek filcu w kształcie krzyża szwajcarskiego. Można je schować do kieszeni i w odpowiednim momencie - dla wygody - zmienić w kapcie. Dzięki temu absurdalność wkracza w nasze życie. Albo my wchodzimy w nią, z wygodnym, choć nieco surrealistycznym obuwiem.