Mała Ikar Helen Oyeyemi ukazała się na polskim rynku wydawniczym latem bieżącego roku, od początku ciesząc się wielkim zainteresowaniem krytyki. Powieść pogranicza kultur – europejskiej i afrykańskiej, błyskawicznie znika z półek w księgarniach. Co zapewniło jej tak duże powodzenie?


Dorastanie
Oyeyemi (ur. 1984) napisała Małą Ikar w ostatniej klasie szkoły średniej, w wieku, gdy człowiek wkraczający w dorosłość dokonuje bilansu swojego dotychczasowego życia. Siłą rzeczy powraca się wtedy do dzieciństwa. Jessamy, ośmioletnia bohaterka powieści, bilansu dokonuje na bieżąco. Niejednokrotnie góruje nad rodzicami swoją wrażliwością i trzeźwością myślenia. Ponadto nie ma przyjaciół wśród swoich rówieśników. Czyta za to namiętnie książki, pisze haiku, walczy o prawo do spokojnego myślenia własnych myśli, bez zbędnego towarzystwa. Wobec tak silnej osobowości córki rodzice czują się momentami bezradni. Nie to jest jednak najgorsze. Mała Jess miewa bowiem ataki histerii. W dziewczynce tkwi permanentny lęk, objawiający się niekontrolowanym krzykiem i gorączką pozbawioną somatycznych przyczyn. Mamy więc dramat rodzinny, którego finał okaże się dla wielu bardzo zaskakujący.


Wyobcowanie
Jesteś stuknięta – z należytą delikatnością mówi do Jess wredna koleżanka z klasy, dodając, że gdyby nasza mała bohaterka się zdecydowała, czy jest Nigeryjką, czy Angielką, pozbyłaby się ataków krzyku. Matka dziewczynki, Nigeryjka, stosuje odbiegające od europejskich metody wychowawcze. Ojciec natomiast, rodowity Anglik i przedstawiciel klasy średniej, woli „bezstresowo” wychowywać córkę. Ów kulturowy konflikt jest, w wymiarze jednostkowym, osobistą tragedią małej Jess, która w rezultacie nie wie, kiedy oberwie od matki za nietaktowne zachowanie, a kiedy może oczekiwać od dorosłych szacunku i zrozumienia.
Matka Jessamy, doskonale pamiętając o swoich korzeniach, postanawia zabrać córkę w podróż do Nigerii. Te wakacje na zawsze odmienią życie dziewczynki. Oyeyemi powiedziała w jednym z wywiadów: [Jessamy] wcześniej, nie będąc nigdy w Afryce, mogła się łudzić, że skoro nie pasuje żadną miarą w Anglii, być może jest jakimś elementem układanki w Nigerii. Czuła, że musi należeć gdziekolwiek. Okazało się, że wcale nie. 1.
Tak więc Mała Ikar to (także) powieść postkolonialna, która ukazuje cienie i blaski różnic kulturowych, determinujących (czasem jakże boleśnie) losy małej, sympatycznej Mulatki.


Kres samotności?
Właściwie dopiero podczas wakacji w Nigerii następuje zawiązanie akcji: Jessamy poznaje tam zadziwiająco podobną do niej dziewczynkę, z którą błyskawicznie się zaprzyjaźnia. Tilly Tilly imponuje bohaterce bezkompromisowością, pomysłowością i siłą charakteru. Z czasem córka państwa Harrisonów postanawia, że chce być dokładnie taka, jak jej przyjaciółka. Jessamy nie posiada się ze szczęścia, gdy Tilly Tilly sprowadza się z rodzicami do Anglii. Szybko jednak się orientuje, że tam, gdzie przybywa do niej przyjaciółka, jak grzyby po deszczu wyrastają coraz to nowe problemy. Gdy Jess uświadamia sobie, jak skrajne emocje wzbudza w niej dziewczynka, jest już za późno: ma nad naszą bohaterką władzę, której racjonalny umysł nie jest w stanie pojąć. Do świata powieści wkracza magia…


Prawda Małej Ikar
Starcie magii ze światem realnym okazuje się dla Jessamy jeszcze bardziej bolesne, niż konflikt dwu odmiennych i zarazem tak bliskich jej kultur. Jej rozpaczliwa walka o zaistnienie Tilly Tilly w realnym świecie doprowadza do ciągłych nieszczęść. Dziewczynka utwierdza się w przekonaniu, że nikt jej nie rozumie. Terapeuta opowiada jakieś brednie o alter ego. Matka domaga się spotkania z rodzicami niewidzialnej przyjaciółki. Jedną z pierwszych osób, którym Jess mówi o Tilly Tilly wszystko, jest ojciec. Staje się to niestety w tym momencie, w którym nie potrafi odpowiednio zareagować na zwierzenia córki.
Afrykańskie gusła decydują o losie ośmiolatki w nie mniejszym stopniu, niż rodzice czy wychowawczyni. Kto wygrywa w tym boju – rozstrzygnąć musi czytelnik, ponieważ dalszą akcję i zakończenie powieści można interpretować na bardzo różne sposoby. Czy Jessamy poradzi sobie w tym pogmatwanym świecie? Czy przezwycięży lęk, który w niej nieustannie drzemie? Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, trzeba zacząć czytać Małą Ikar. A gdy się już zacznie, nie sposób się oderwać.


Mała Ikar po raz drugi
Fascynujące losy małej Jess nie są jednak jedynym powodem, dla którego warto po książkę sięgnąć. Godna podziwu jest też oryginalność pióra Helen Oyeyemi. Trzecioosobowa narracja mediatyzująca bardzo wiarygodnie oddaje przeżycia i postrzeganie świata przez małą bohaterkę. Kłótnie rodziców słyszymy zza ściany, a problemy „małych kobietek” traktujemy zupełnie serio. Świat dorosłych i świat dzieci w powieści wydają się równie okrutne i niezrozumiałe Refleksje, choćby te najbardziej dojrzałe, sformułowane są tak prostym językiem, że bez wahania przyznaje się ich autorstwo Jessamy. Duże wrażenie wywarły na mnie eksperymenty wersyfikacyjne, które przeprowadza autorka, czerpiąc inspiracje z poezji dalekowschodniej oraz z twórczości w języku joruba (języku jednego z plemion afrykańskich). Kolejnym, jeśli nie największym, atutem książki jest efekt zaskoczenia, jaki udaje się stworzyć autorce, dzięki prostemu zabiegowi kompozycyjnemu: fabuła stwarza pozór prostej, familijnej historii, pod płaszczykiem której kłębią się ludzkie dramaty, dziecięce lęki, choroby, sceny przemocy w rodzinie, wreszcie: przerażające widmo śmierci. Bo nie sposób zgubić jeszcze jednej ścieżki interpretacyjnej Małej Ikar – to porywający danse macabre, który porusza mnie tym bardziej, że wciąga w swój korowód dziecko.

--
1. Dzieciństwo? Dziękuję bardzo! Z Helen Oyeyemi rozmawia Anna Dziewit, „Gazeta Wyborcza”, „Wysokie Obcasy”, nr 29 (430), s.32-33.



Helen Oyeyemi
Mała Ikar
Tytuł oryginału.: The Icarus Girl
Przekład.: Jolanta Kozak
Wydawnictwo W.A.B.
2007