"Jeśli pewien angielski krytyk pisze, że „Powiększenie” jest fajnym filmem, tylko trochę irytujące jest zachowanie bohatera i trochę głupio, że Antonioni nie poszedł w kierunku rozwiązania sprawy kryminalnej – to znaczy, że i ten, kto to napisał i podobni mu odbiorcy nic nie zrozumieli z filmu (...)."


Powyższy cytat to tylko jeden z licznych wyrazów nietolerancji i braku zrozumienia, z jakimi przez długie lata musiał borykać się, z powodu zupełnej bezkompromisowości i walki o szczerość swej twórczości, Michelangelo Antonioni. Przypomnijmy pokrótce – swój debiut fabularny, Kronikę pewnej miłości, nakręcił w wieku 38 lat. Pierwszy film, który przyniósł mu prawdziwy, światowy rozgłos – _Przygodę_ – zrealizował w wieku lat 48. Legendą już owiane jest przyjęcie przez uczestników festiwalu w Cannes w 1960 roku głośnym tupotaniem i gwizdami werdyktu jury, które postanowiło nagrodzić film. Jak powiedział sam reżyser: _Realizować film to nie to samo co pisać powieść. Flaubert mawiał, że jego zawodem nie jest życie, tylko pisanie książek. Dla mnie na odwrót, robić film – to znaczy żyć_. Maria Kornatowska pisze – _Ktoś powiedział, że dla Antonioniego bycie artystą to sprawa życia i śmierci._ Zbierzmy to wszystko razem i wyłoni nam się obraz nieprzejednanego, niezależnego twórcy, który wybór swej ścieżki opłacił samotnością i brakiem zrozumienia.


*Tryptyk*


_Pewnego razu – przypominam sobie – powiedziałem: Michelangelo, zastanówmy się przez moment – czy według ciebie szczęście istnieje? Na co on odparł: Tak. Dla innych._

Jakkolwiek by nie traktować tej odpowiedzi, przez słowo „inni” reżyser nie miał raczej na myśli bohaterów swoich filmów: _Przygody_ (1959), _Nocy_ (1960) i _Zaćmienia_ (1962). Jeśli te jednostki potrafiłyby „wyjść na chwilę z roli”, spojrzeć na siebie z góry – na pytanie o szczęście udzieliłyby prawdopodobnie identycznej odpowiedzi, choć z wyrazem rezygnacji i żalu. Temat miłości – szczęśliwej czy nie, spełnionej lub niespełnionej, nie jest w kinie niczym nowym, a o tym właściwie (choć nie tylko) filmy Antonioniego traktują. Nowatorstwo reżysera przejawiało się wówczas przede wszystkim w formie, w jakiej ów motyw prezentował. Wiele napisano na ten temat, ale trzeba tu wymienić kilka najważniejszych cech tej części jego twórczości. Przede wszystkim obiektywne spojrzenia na historie oraz bohaterów (przez co filmy z tryptyku wydają się „bić chłodem”), w kolejnych filmach redukcja słowa na rzecz obrazu, brak jakichkolwiek zaburzeń sjużetu - typu retrospekcje czy futurospekcje, ascetyczna forma filmowania, bez żadnych „ozdobników” na rzecz powolnych, długich ujęć kontemplujących obrazy rzeczywistości oraz montaż – cięcia pojawiają się tylko tam, gdzie jest to już konieczne. I nie jest to tylko sztuka dla sztuki. Taki sposób realizacji filmu ma bardzo duże znaczenie dla tego, co Antonioniego interesuje najbardziej – człowieka. Człowiek ze swoimi dylematami, słabościami, ulegający, a przede wszystkim zagubiony i samotny we współczesnym świecie, trawionym chorobami uczuć i pieniądza – to właśnie główny obiekt badań włoskiego reżysera.

_Przygoda, Noc, Zaćmienie. Zrealizowane rok po roku, niemal jednym tchem filmy tworzą w gruncie rzeczy ten sam dramat odegrany w trzech, niekoniecznie chronologicznych, aktach._ Oglądając tryptyk ma się wrażenie obcowania z jedną tak naprawdę historią, tyle tylko, że opowiedzianą w różnych wariantach. Wnioski natomiast, z filmu na film są niestety coraz bardziej pesymistyczne.
Przypomnijmy pokrótce zarysy fabuł tych trzech dzieł. _Przygoda_ jest, jak nazwał ten film sam reżyser, _kryminałem na opak (gaillo alla rovescia)_. Podczas wycieczki jachtem na skalistej wysepce ginie Anna, przyjaciółka Claudii. Zaczynają się poszukiwania, które nie przynoszą żadnych rezultatów, ale między Claudią a Sandro, narzeczonym Anny, pojawia się uczucie. Po pewnym czasie sprawa zniknięcia Anny schodzi na drugi plan, o ile w ogóle ponownie się pojawia (ale tylko za sprawą Claudii, która jako jedyna odczuwa brak przyjaciółki), a głównym tematem stają się perypetie uczuciowe Sandra i Claudii.
_Noc_ jest historią pewnego małżeństwa, Giovanniego i Lidii. Film zaczyna się sceną odwiedzin ich umierającego przyjaciela, Tommasa. Wieczorem udają się na przyjęcie do pewnego milionera, który chce nająć Giovanniego do spisania historii swojej firmy. Noc, którą przeżyją małżonkowie, ukaże smutną prawdę co do ich wzajemnych uczuć.
_Zaćmienie_ natomiast, ostatnia część tryptyku, jest opowieścią o miłości rodzącej się pomiędzy Vittorią a maklerem giełdowym, Pierem – miłości jednak do spełnienia niemożliwej.


*Atrofia uczuć*


Centralną pozycję w tych trzech filmach zajmują kobiety. Antonioni wychowywał się w domu, w którym zawsze było mnóstwo kobiet i, jak sam mówi: _To pozwoliło mi patrzeć na świat przez pryzmat kobiecej mentalności i psychologii i bardzo szybko zrozumiałem, iż jest to filtr o wiele bardziej subtelny, aniżeli wrażliwość męska. I chyba to stało się powodem, że w moich filmach częściej i wnikliwiej penetruję świat kobiet aniżeli świat mężczyzn._
Bohaterki tryptyku bardziej przeżywają swoje „przygody” niż bohaterowie. Zdają się być bardziej „wyczulone”, skłonne do głębszych przeżyć.
Bohaterka _Przygody_ jako jedyna z całego towarzystwa znajomych Anny zdaje się przejmować faktem zniknięcia przyjaciółki. Nawet Sandro bardziej jest zainteresowany romansem niż poszukiwaniem narzeczonej. A Claudia znajduje się między młotem a kowadłem – chce być wierna przyjaciółce (ogólniej – pewnym zasadom), ale powoli uświadamia sobie swoje uczucie do Sandra. Rozum każe jej się nie angażować, ale serce tęskni za miłością. Sandro natomiast, przy całym dylemacie Claudii, wydaje się lekkoduchem. Nie wiadomo, czy ją kocha, ale stara się ją zdobyć. Niedługim po zniknięciu Anny proponuje Claudii małżeństwo. Kobieta, mimo początkowych oporów, przystaje na propozycję. Jednak Sandro przy pierwszej okazji zdradza Claudię, romansując z pewną młodą dziewczyną. Ten akt niewierności dopełnia „dzieła” załamania kręgosłupów moralnych bohaterów. Wpierw kobieta odsuwa od siebie obraz przyjaciółki Anny, potem doznaje ogromnego zawodu. Mężczyzna nie jest jednak jednowymiarową postacią – żałuje swego czynu, płacze, nie ma nawet odwagi spojrzeć Claudii w twarz. Wie, że poniósł porażkę. Finał jest zupełnie nieoczekiwany – kobieta w geście przebaczenia wyciąga dłoń do cudzołożnika. Pomimo iż Antonioni pokazuje ludzi słabych, podatnych na zagrożenia (porażką Claudii jest sprzeniewierzenie się swojej moralności, Sandra – zdrada, niestałość), ten finał daje wiarę, że być może coś zmieni się na lepsze. Lub, co jest wizją pesymistyczną ale bardziej prawdopodobną, przy okazji następnej wycieczki Claudia już nie będzie mogła znieść kolejnych rozczarowań. Zniknie tak samo jak Anna, a Sandro skieruje swe uczucia na inną kobietę. Historia powtórzy się.
Bohaterowie _Nocy_, Giovanni i Lidia, to małżeństwo właściwie tylko z nazwy. Ich kontakty są chłodne, rzeczowe, a rozmowy zdawkowe. Żyją bardziej obok siebie niż ze sobą. Tu także, jak w _Przygodzie_, kobieta jest stroną, która odczuwa „bardziej”. Lidia zdaje sobie sprawę z oziębienia uczuć między nimi (dobitnie świadczy o tym scena w łazience, gdy Lidia stojąc nago w wannie prosi męża o ręcznik, a ten podaje go, nie podnosząc nawet wzroku). Giovanni natomiast zdaje się nie dostrzegać problemu. Może uważa, że tak po prostu układa się w życiu. W swojej postawie jest podobny do Sandra. Podczas odwiedzin u Tommasa bez protestu poddaje się dziwnej grze seksualnej z chorą dziewczyną. Na przyjęciu flirtuje z córką milionera, Valentiną i gdyby nie jej sprzeciw, być może doszłoby do romansu i zdrady. Lidia natomiast to jakby Claudia z _Przygody_, z tą różnicą, że jest mądrzejsza o parę lat małżeństwa i przede wszystkim pozbawiona złudzeń. Przeczuwa, że miłość nie jest już możliwa. Lidia, widząc flirtujących Giovanniego i Valentinę, sama zamierza dopuścić się zdrady z przygodnie poznanym na przyjęciu mężczyzną. Ale w ostatecznym momencie mówi, że nie może tego zrobić. Finał filmu rozgrywa się na pustej polance otoczonej drzewami (to także cecha twórczości Antonioniego – poprzez obraz, zagospodarowanie kadru stara się oddać wnętrze bohaterów). Lidia w końcu się otwiera, „wyznaje siebie”, a Giovanni próbuje ratować związek słowami. Kobieta wyciąga kartkę i zaczyna czytać. Jest to wyznanie miłosne, bardzo szczere i poruszające. Gdy kończy, Giovanni pyta, kto to napisał. W odpowiedzi słyszy, że on. Z całą dobitnością dochodzi do niego teraz, że uczucie wypaliło się, nie ma już miłości między nimi, tylko rutyna. I pustka polany, która ich otacza.
Bohaterowie _Zaćmienia_, ostatniego filmu tryptyku, Vittoria i Piero, są ludźmi młodymi. Nie mają za sobą takich doświadczeń jak bohaterowie Nocy. W początkowej scenie filmu jesteśmy świadkami rozstania Vittorii i Ricarda. Można by znów dywagować nad postaciami w tym sensie, iż Vittoria może być Lidią, ale tuż przed małżeństwem. Jej uczucie szybciej się wypaliło i nie chcąc pozostawać w związku bez miłości, postanawia opuścić obecnego mężczyznę. Gdyby nie ta decyzja, być może po latach musiałaby przeżyć równie bolesną noc jak Lidia. Niedługo potem poznaje innego mężczyznę, maklera giełdowego Piera. Mimo różnych profesji (Sandro to architekt, Giovanni pisarz) Piero jest jednak podobny do bohaterów _Przygody_ i _Nocy_. Nie stroni od kobiet, a Vittorię zdaje się traktować jako wyzwanie. Kobieta początkowo nie angażuje się, w końcu postanawia zaryzykować. Po dwóch wspólnie spędzonych nocach rozstają się, umawiając na następny dzień, w tym samym co zawsze miejscu. Jednak ich rozstanie jest niezwykłe. Obydwoje są zamyśleni, pogrążeni we wspomnieniach ostatnich dni – jakby godzili się z myślą, że to spotkanie było ostatnim. Niezwykle sugestywny finał przynosi właśnie takie rozwiązanie – żadne z nich nie stawia się na umówioną godzinę. Kamera, zupełnie obiektywna, pokazuje różne obrazy – co chwilę róg ulicy, na którym mieli się spotkać, fragmenty budynków, wyłączane zraszacze, zapalane lampy uliczne. Zapadający powoli zmrok, ludzi wracających z pracy oraz pewnego mężczyznę z gazetą, której nagłówek brzmi – _Wyścig zbrojeń atomowych_, a wewnętrzna strona dziennika nosi tytuł _Pokój zagrożony_. Niezwykła scena, którą łatwo zinterpretować jako nadchodzącą zagładę świata – apokalipsę. Sam tytuł filmu także jest znaczący – mowa o „zaćmieniu uczuć”. Być może apokalipsa jest konsekwencją atrofii uczuć…
_Anarchia uczuciowa nie jest konkluzją, do jakiej dochodzą moi bohaterowie. Jeżeli w ogóle do czegoś dochodzą, to do pewnego rodzaju wzajemnej litości. Powiecie, że i ona jest stara. Ale cóż nam pozostaje, jeśli nie udaje się nam być innymi? Jak sądzicie, czym jest erotyzm panujący dziś w literaturze i widowiskach? Jest bodaj najłatwiejszym do uchwycenia symptomem choroby uczuć. Ale nie bylibyśmy rozerotyzowani, to znaczy chorzy na Erosa, gdyby Eros był zdrowy, a przez zdrowy rozumiem właściwy, odpowiedni do miary i kondycji ludzkiej. Coś jest nie w porządku i jak zawsze w takim przypadku człowiek reaguje, ale reaguje źle, bo tylko pod impulsem erotycznym, i jest nieszczęśliwy_. Ilustracją słów reżysera jest Sandro romansujący z młodą dziewczyną, a także Giovanni, który w rozpaczliwy sposób, poprzez kontakt seksualny z Lidią, próbuje odnowić ich miłość. Podobny wydźwięk ma scena w jakimś miasteczku sycylijskim z młodą pisarką z _Przygody_, na którą dybie tłum mężczyzn. Przykładów jest więcej. Antonioni nie pokazuje winnych, ale wskazuje nam dobitnie, że porozumienie nie jest możliwe.


*Pesymistyczna wizja*


Bohaterowie tryptyku Antonioniego czują się nieswojo w otaczającym ich świecie. Claudia tęskni za czymś prawdziwym, zrozumiałym: _Dlaczego wszystko nie jest prostsze?… Mówisz, że ja chcę wszystko widzieć zawsze jasno… Chciałabym być świadoma, chciałabym mieć myśli zawsze jasne… a tymczasem… Sandro także nie jest wolny od rozterek: (…) Komu teraz są potrzebne piękne rzeczy?… Jak długo trwają?… Niegdyś miały przed sobą wieki… Dzisiaj najwyżej dziesięć… dwadzieścia lat… a potem?._ W tych wypowiedziach możemy odczuć tęsknotę za czymś pewnym, widzimy wahanie, wątpienie. Świat zdaje się obcy (skalista wysepka, na której ginie Anna, bardziej przypomina powierzchnię obcej planety niż Ziemi).
Przesiąknięta pesymizmem jest wizja czasów, w jakich żyją bohaterowie Antonioniego. Rozmowa kilku mężczyzn na przyjęciu w filmie _Noc_:

_Roberto: Nasza epoka, szanowny panie, jest antyfilozoficzna i podła._ _Nie ma odwagi powiedzieć, co ma wartość – co nie, a demokracja,_ _wyrażona w prostych słowach oznacza: „rób to, co się nawinie”_.
_Giovanni: Znam te słowa, wypowiedział je pisarz, którego kocham,_ _ale przytoczone tutaj, przerażają mnie._
_Guido: Dlaczego?_
_Giovanni: Bo pan wygłasza je tutaj z zadowoleniem, a pisarz pisał je_ _z rozpaczą._

Jak widać, mamy do czynienia nie tylko z anarchią uczuciową – także świat zostaje postawiony w stan chaosu. Rób, co się nawinie – to zasada ludzi w nim żyjących. Giovanni jest ostatnim reprezentantem pewnych wartości moralnych, które nie pozwalają mu na przyjęcie takiej maksymy. Choć i on, rozważając intratną propozycję pracy u milionera, zdaje się powoli poświęcać pewne ideały i wartości w imię gotówki (być czy mieć – oto dylemat).
Pieniądz stał się bożkiem. Mam tu na myśli przede wszystkim Piera, który żyje wyłącznie pracą w okrutnym, cynicznym świecie giełdy papierów wartościowych. Sceny w Zaćmieniu pokazujące krzyczących, biegających ludzi, walczących w imię pieniądza, porażają. Przytoczmy fragment pewnej sceny:
_Stary Makler: Mam wam do przekazania bolesną wiadomość. Dziś_ _rano zmarł wskutek zawału serca nasz kolega Vittorio Domenico. (..._ _Proszę was tylko o uczczenie go minutą ciszy._
_Piero: Minuty ciszy, jak dla piłkarzy._
_Vittoria: Znałeś go?_
_Piero: Oczywiście. Ale wiesz… ta minuta jest warta miliardy._

Równie dobitnie zupełny brak szacunku dla śmierci drugiego człowieka przejawia Piero w trosce o stan motoru i karoserii swego auta znalezionego w rzece, a nie o kierowcę, który zginął w wypadku.
Materializm zawładnął duszami ludzkimi (nie tylko Piera, ale choćby matki Vittorii, której jedyną obawą jest strach przed nędzą). Zwróćmy jednak uwagę na postać samej Vittorii, która jest osobą jeszcze niepochłoniętą przez tryby kapitalizmu. Czuje się ona niepewnie w świecie przedmiotów, ciągle je przestawiając i dotykając. Choć, jak wyzna w pewnym momencie, _Są dni, kiedy trzymanie w rękach materiału, igły, książki czy mężczyzny to jedno i to samo._
Jak mówi sam reżyser: _(...) mój film nie jest ani oskarżeniem ani kazaniem; jest to opowiadanie obrazami, w którym życzyłbym sobie, żeby okazało się możliwe uchwycenie nie tyle uczuć chybionych, ile sposobu w jaki dzisiaj chybiają nasze uczucia._ Reżyser nie subiektywizuje rzeczywistości. Choć, dokładniej mówiąc, istotą filmów Antonioniego są przeżycia wewnętrzne postaci, do których, poprzez zupełną rezygnację z subiektywizacji, nie mamy dostępu. Dlatego niekiedy tak trudno zrozumieć motywacje bohaterów, ich wybory, poczynania. Jak usprawiedliwić zdradę Sandra? Dlaczego uczucie pomiędzy Lidią a Giovannim się wypaliło? I chyba największa zagadka – czemu między Vittorią i Pierem nie doszło do ponownego spotkania? Coś jest nie tak – ale co? Podobnych pytań, których postawienie włoski reżyser niejako wymusza na widzu, jest znacznie więcej.
Antonioni swoim tryptykiem roztacza przed naszymi oczami smutną i ponurą wizję. Każda kolejna część to coraz bardziej pesymistyczny obraz rzeczywistości, w jakiej żyje człowiek. To świat skażony chorobami pieniądza i atrofii uczuć. Bohaterowie czują się wyobcowanymi, ale widać w nich tęsknotę za prawdziwymi, stałymi wartościami – przede wszystkim miłością. Na tym opiera się ich wewnętrzny dramat. Mają świadomość, że szczęście istnieje, ale wiedzą, że istnieje ono wyłącznie dla innych.