*Czwartego października w krakowskim Re mieliśmy okazję zakosztować czegoś demonicznego i – jak sami muzycy sugerują – neoludowego.*


Zespół Żywiołak, w którego skład wchodzą pogromcy zapomnienia słowiańskiego ducha: Iza Byra, Anucha Piotrowska, Robert Jaworski, Maciek Dymek oraz Robert Wasilewski, zaczarowali publikę iście pogańską nutą. Krótko mówiąc: dali czadu!
Po raz kolejny zaprezentowali się jako formacja kipiąca niezwykłą energią. Pełna dzikich, ognistych dźwięków, przeplatanych porywającą, nieposkromioną siłą wokalistek. Grupa charakteryzuje się pogańskim, smyczkowym zacięciem, ostrymi gitarami, dźwiękami instrumentów ludowych, jak i archaizującej w brzmieniu perkusji czy bębnów. Zespól ten jest cudownym połączeniem wspólnych pasji, eksperymentów i doświadczenia. A także bardzo udaną próbą stworzenia czegoś własnego ze skarbnicy muzyki dziejów dawnych.
Cała ekipa stworzyła coś niesamowitego, czemu publika gromadnie dała się ponieść. A po pewnym czasie nawet oporni melomani skakali w zapomnieniu do demonicznej Ballady o głupim _Wiesławie_, czy jakże przewrotnej w tytule Polki pierdolki. Po raz pierwszy miałam przyjemność usłyszeć ich na tegorocznym festiwalu Muzyki Celtyckiej w Dowspudzie, gdzie okazali się wyśmienitym zwieńczeniem nocnej pory. Hard-folkowa nuta prowadzona dźwiękami liry korbowej spod ręki Roberta Jaworskiego, stała się dla miejscowej ludności prawdziwą atrakcją, a dla początkujących fanów głębią słowiańskiej wyobraźni muzyków. Wrażenie to powtórzyło się także podczas koncertu w Krakowie.
Co wciągnęło nas do tego stopnia w Re, to na pewno klimat panujący na scenie. Charyzma i energia jaką emanują jest autentyczna i zaraźliwa.. Żywiołaki bawiły nas swoją pasją do eksperymentowania i komponowania mieszanki wybuchowej dobrego folkmetalu. Dwie śpiewające Czarownice rzucały uroki i zaklęcia, a demony na gitarzyskach i bębnach psotnie przygrywały. Mimo że artyści nie dekorują występu strojami, czy też wyszukanym oświetleniem, w surowych murach Re odbywał się pewnego rodzaju spektakl. Jego kulminacją był tłumek ściśniętych fanów, oddających się zdziczałym i urokliwym tańcom. Śpiewające dziewczyny podczas występu rozbrajały i przyciągały wiedźmowatą mimiką, roztaczając aurę minionej tradycji i mistycyzmu. Ich głosy idealnie się pokrywają i barwnie współpracują. A w połączeniu sił z instrumentalną częścią zespołu tworzą niesamowicie zgraną całość. Kontakt z publiką pełen był „żywiołakowatego” humoru, żartów oraz legend, z których wywodzą się niektóre pieśni. Nie zabrakło też wspominek o kolejnej fascynacji zespołu, jaką jest poezja „słowianizująca” oraz utwory Bolesława Leśmiana. Rewelacyjny występ pełen mrocznych oczu Dybuka, czarodzielnicowych świąt, dzikich lasów, mokradeł i zdradzieckich, ludowych amorów, żądz i klątw. Wszystko to było idealnym dopełnieniem klimatu, którym zwolennicy tego rodzaju muzyki nie pogardzą. Ekipa zespołu ma naprawdę dobry pomysł na realizację swojej fantazji, świetny kontakt z odbiorcami, a ich oryginalność na koncertach nie pozwala się nudzić. Dowodem tego były wielokrotne bisy, aż się Żywiołaki doszczętnie wymęczyły i pożegnały.
Mimo że materiał grupy jest dość świeży, jego entuzjastyczne przyjęcie zapowiada długoletnią sympatię obecnych i przyszłych fanów. Pozostaje tylko czekać na płytę studyjną i kolejne żywiołowe wieczornice. Żywiołaka koncertowo gorąco polecam, zwłaszcza dla tych co się „lubią bawić z kolorowymi dzikusami”, a ciekawskich odsyłam do strony zespołu "Żywiolak":http://www.zywiolak.pl , gdzie dostępne są m.in. koncertowe mp3.