Jak brzmi dobry pop? Piosenki przyjazne radiu, ale równocześnie mające artystyczną wartość nagrał na swojej nowej płycie zespół Rilo Kiley. Album Under the Blacklight to prawdziwy triumf muzyki, której przebojowość nie wynika z jej słabości.
Grupa Rilo Kiley powstała pod koniec lat 90-tych i wpasowała się w nurt amerykańskiego rocka niezależnego, zbliżonego do dokonań R.E.M., Death Cab For Cutie, oraz The Shins. Każdy jej kolejny album stawał się coraz większym wydarzeniem muzycznym. Wydana w 2004 roku płyta More Adventurous zebrała znakomite recenzje i umożliwiła muzykom podpisanie kontraktu z wielką firmą płytową.
Under the Blacklight jest otwarciem kolejnego rozdziału w historii zespołu. Nowa płyta to przede wszystkim świetne, przebojowe piosenki i wspaniały śpiew Jenny Lewis, niekwestionowanej liderki Rilo Kiley. Jej uroda pociąga, a głos uzależnia. Dwa lata temu wydała swój solowy album Rabbit Fur Coat, który stał się wielkim wydarzeniem na scenie folkowej. Teraz powraca w roli królowej popu dla bardziej wymagających słuchaczy.
Pierwszy utwór mówi wszystko o całej płycie. Silver Lining ma ładną melodię, ciekawe klawisze, chórki, oklaski i charakterystycznie brzmiącą gitarę. Wideoklip do tego nagrania można zobaczyć m.in. w serwisie You Tube. Podobnie jest z pierwszym singlem The Moneymaker. Lewis śpiewa momentami jak Natalie Merchant, ale po wsłuchaniu się, nie sposób pomylić jej barwy głosu. Od strony tekstowej album prezentuje się niemniej interesująco. Nieudane relacje damsko-męskie, nocne życie Los Angeles z którego pochodzi zespół, przypadkowy seks, pornografia, wyblakłe uczucia, brak miłości. Wszystko to zostaje zanurzone w popowej estetyce jak kwaśne wiśnie w słodkiej czekoladzie.
30 lat temu na fajnych prywatkach tańczyło się do Blondie i Fleetwood Mac. Teraz polecam Under the Blacklight, koniecznie przy zgaszonym świetle.


RILO KILEY
Under the Blacklight
Warner Music Poland 2007