Czy można obronić taką postawę ludzką, która da początek nazistowskiej ideologii? _Żadna z nich nie jest bezpośrednim winowajcą katastrofy hitlerowskiej, dlatego książka nosi tytuł „Niewinni”_ - wyjaśnia autor Hermann Broch w _Posłowiu_[1]. – _Jednakże jest to ten właśnie stan umysłów i uczuć, z którego - co jest faktem niepodważalnym - czerpał swe właściwe siły narodowy socjalizm. Indyferentyzm polityczny jest blisko spokrewniony z indyferentyzmem etycznym, a co za tym idzie z etyczną perwersją. (...) Każda bowiem wina bez winy sięga z jednej strony wzwyż, w sferę pojęć magicznych i metafizycznych, z drugiej strony w dół, w dziedzinę najciemniejszych instynktów._

Podświadomych, głęboko ukrytych warstw człowieczej duszy Marek Fiedor dotyka po raz pierwszy w Opolu przy realizacji niemieckojęzycznej prozy Hermanna Brocha. Adaptuje Niewinnych - powieść z początku dwudziestego wieku. Pierwowzór, czyli jedenaście opowiadań połączonych klimatem z opowiadaniami-impresjami i fragmentami poetyckimi, reżyser zawęża do głównego wątku fabularnego. Koncentruje się na domu trzech kobiet (Baronowej, jej córki Hildegardy i służącej Zerliny), do którego przybywa główny bohater Andrzej. Z czasem adaptacje staną się jedną z cech wyróżniających Fiedora, a on sam dzięki swym „scenariuszom teatralnym” zyska etykietkę „filologa w teatrze”.


_(Prze)twórcze podejście filologa do tekstu_
Fiedor skróci gogolowską komedię do kilkunastu stron maszynopisu, opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza _Matka Joanna od Aniołów_ właściwie napisze od nowa, _Sytuacje rodzinne_ Biljany Srbljanović staną się opowieścią o rytuale nienawiści. Zabiegi nad poszczególnymi tekstami wynikną z funkcji, jaką Fiedor przypisuje literaturze. Sięgając tylko po „klasykę” traktuje ją jedynie jako kanwę dla wykreowania pewnej rzeczywistości. Tekst nie jest dla niego nadrzędną materią teatralną. Aktor, scenografia, muzyka są równie ważne i w tym znaczeniu nieistotne jest, czy bierze na warsztat dramat, prozę czy kompilację różnych fragmentów. Jak mówi _w teatrze nie chodzi o to, by interpretować literaturę, lecz by interpretować rzeczywistość (...) Nie jestem rozliczany ze zrobienia takiej czy innej interpretacji, widz ogląda tylko tę rzeczywistość, którą ja mu przedstawię i dobrze jest, gdy odbiera z niej jakieś przesłanie, gdy widzi, że ten obraz przekłada się na obraz świata, w którym on sam żyje. W tym sensie nie mam szacunku dla literatury jako wartości samej w sobie_[2]. W wyborze materiału Fiedor „nie schodzi poniżej Szekspira”, nie zadowala się powierzchownym oglądem rzeczywistości, schematami, modami. Owo drążenie, poszukiwanie w głąb zaszczepił w nim Krystian Lupa, podobnie jak obszar literatury austriackiej, którą sam eksplorował, co zaowocowało zarzutem wtórności względem mistrza przy premierze _Niewinnych_. Odpryski lektur Junga i Fromma, z których postać głównego bohatera Andrzeja (w tej roli Andrzej Stolarski) konstruuje Fiedor, powodują, że spotykamy niedojrzałego emocjonalnie, niezdolnego do podejmowania decyzji i ponoszenia odpowiedzialności mężczyznę. Miotany od impulsu do impulsu, nie kontroluje swych doznań, pragnie uciec do matki. _Ta świadomość, że się jest kochanym przez matkę, jest bierna. Nic nie musisz robić, żeby być kochanym - miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem. Jedyne, co muszę zrobić to być - być jej dzieckiem_[3]. Bohater poszukuje bezwarunkowej akceptacji, schronienia i taki azyl znajdzie w domu Baronowej. Otoczony przez trzy kobiety, z których każda kryje mroczny sekret z przeszłości, niczym w kokonie magazynuje kompleksy i tłumi instynkty. Andrzej wiedzie zwierzęcą, bezmyślną egzystencję. Nie potrafi jednak i nie chce _stać się odrębną istotą, a także swoją własną jaźnią o tyle, o ile przez indywidualność rozumiemy naszą najbardziej wewnętrzną, ostateczną, nieporównywalną jedność_[4]. Proces utraty własnego ja pogłębia się za sprawą manipulacji Zerliny (Zofia Bielewicz), bezwzględnego kuszenia Hildegardy (Judyta Paradzińska), pełnych żalu opowieści o cudzołóstwie z młodości Baronowej (Ewa Wyszomirska). I gdy wreszcie podejmie próbę udźwignięcia ciężaru świadomego życia, okaże się ona nieudaną, a jedynym wyjściem będzie samobójstwo. Broch, ukazując miałkość i duchową nieporadność współczesnego człowieka oraz jego nieumiejętność sprostania rzeczywistości, postawił gorzką diagnozę ludzkości.


*Ciągłość twórczej misji*
Tę diagnozę Marek Fiedor podejmuje w kolejnych opolskich inscenizacjach. Zaciera serbskie realia i bezpośrednie odwołania do wojen bałkańskich z dramatu Srbljanović _Sytuacje rodzinne_, przez co widz staje się świadkiem wszechobecnej paranoi, która zaczyna się kłótnią przy rodzinnym obiedzie, a kończy wojną z sąsiednią gminą. Cztery aktorki (Grażyna Misiorowska, Grażyna Rogowska, Beata Wnęk-Malec i Małgorzata Szczerbowska) przeobrażane w dzieci, w dorosłych, a nawet w psy, fundują nam szkolę egoizmu, oportunizmu, zniewolenia i przede wszystkim agresji. W pierwszej scenie ojciec znęca się nad synem i pozwala mu wyładowywać wściekłość na matce. Syn, wychowany w nienawiści i pogardzie dla innych, pragnąc zdobyć pieniądze na adidasy, oblewa śpiących rodziców benzyną. W epizodzie drugim dziecko strzela do rodziców, którzy niezdolni do miłości, myślą jedynie o własnych karierach. Córka doprowadza do udławienia ojca, a matce przydeptuje krtań. W czwartej scenie zapatrzeni w telewizor rodzice usiłują ubezwłasnowolnić kontestującego syna. Kolejne epizody zamykane są magicznym zgładzeniem rodziców przez dziecko.
Naturę zła w człowieku najpełniej bada Fiedor w wielokrotnie nagradzanej _Matce Joannie od Aniołów_ według opowiadania Iwaszkiewicza (Nagroda im. Konrada Swinarskiego, Grand Prix oraz nagroda za reżyserię podczas Opolskich Konfrontacji Teatralnych _Klasyka Polska_ 2002).
W spektaklu zderzone zostają sfery sacrum i profanum: kiczowata, rozmodlona religijność ludności kresowego miasteczka wobec zdeterminowanej, opanowanej przez demony Matki Joanny (Judyta Paradzińska) oraz księdza Suryna (Przemysław Kozłowski), pragnącego odnaleźć wspólną płaszczyznę dla tych sfer. Marek Fiedor konsekwentnie kontynuuje swą diagnozę społeczeństwa, pokazując wewnętrzną pustkę, nijakość, wszechogarniający marazm, które bezlitośnie ściągają na ziemię (w błoto – zasadniczy element scenografii) wszystko, co wzniosło się choć trochę wyżej. To nieodparte pragnienie znajdzie wyraz w śmieszno-gorzkiej scenie upijania zakonnicy, a starą prawdę o tym, że diabłów w duszy zmieści się tyle, ile dusza zapragnie, wypowie nie młody, katolicki ksiądz, lecz cadyk Isze z Zabłudowa (Andrzej Czernik).
Polaków portret własny zbuduje Fiedor także w spektaklu _Format: Rewizor_ według Gogola i Tuwima. Zabarwiony odrobiną groteski i ironii jest bezpośrednią aluzją do realiów polskich, przefiltrowanych przez masowe media. Gdy na scenę wpada tłum protestujących obywateli z litanią skarg na korupcję, pobicia, nieuczciwość i złą wolę dygnitarzy, wydaje się to cytatem z gorących telewizyjnych reportaży. Reżyser nie poprzestaje na publicystyce, by - jak deklaruje - _całościowo ujmować człowieka_. Rozpoczynając spektakl słynną finałową kwestią: _Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie_, prezentuje niezmienne typy ludzkie i dotyka spraw uniwersalnych.


*Twórca teatru pełnego*
Fiedor tworzy teatr pełny w tym sensie, w jakim możliwa jest pełnia człowieczeństwa. Ukazuje człowieka postawionego przed trudnymi wyborami, poszukującego wewnętrznego ja, realizującego się na wielu płaszczyznach i w wielu społecznych rolach. W jego przedstawieniach powraca motyw inicjacji, wchodzenia w życie, motyw dojrzałości. Jest to teatr, w którym człowiek podejmuje zadanie ukształtowania siebie, zmaga się z blokadami wewnętrznymi oraz tymi nakładanymi mu przez społeczeństwo. Będąc w ciągłym procesie podejmuje próby wyjaśnienia dobra i zła, szeroko pojętej wiary. W _Matce Joannie od Aniołów_ dotyka odczuć związanych z kryzysem transcendencji w życiu człowieka, zastanawia się czy jest możliwe jej wyobrażenie. Sprowadza się to do próby wykreowania w spektaklu obrazu bohatera głodnego prawdy, tajemnicy, metafizyki. Przedstawienie może dojść wiarygodnie tylko do tej granicy. Pozostają komplikacje, które się z tym głodem wiążą. Opowieści kreowane przez Fiedora-reżysera zawieszone są pomiędzy realizmem, poezją i metafizyką, a porządek znaków i sensów dosłownych zastępuje przeczucie i niedopowiedzenie. Dzieje się to w warstwie językowej, wizualnej i aktorskiej. Zasadnicza zmiana w postrzeganiu przez Fiedora teatralnej inscenizacji dokonuje się właśnie w Opolu. Z czasem, nie rezygnując z estetyczności inscenizacji, coraz bardziej poszukuje prostszych, oszczędnych środków wyrazu, coraz bardziej przenosi środek ciężkości na aktorów.


*Metoda twórcza*
Większość opolskich aktorów współpracujących z Markiem Fiedorem podkreśla jego przygotowanie do pracy, konsekwentne realizowanie zamierzonych celów. _Marek ma swoją koncepcję i dlatego w pracy z nim odczuwa się komfort. On wie czego chce, prowadzi postać. Jeśli zdarza się, że czegoś nie rozumiem, bądź nie zgadzam się z tym, co mi proponuje, wspólnie szukamy środków by to, co pokażemy, było jak najbardziej wiarygodne_ – mówi aktor Dominik Bąk[5]. Fiedor proponuje aktorom różne rozwiązania, ale czyni to w sposób zdecydowany. Uważa, że reżyser powinien mieć tyle metod pracy, ilu ma aktorów. Bo każdy jest inny. Biorąc odpowiedzialność za zespół, broni się przed tak zwaną radosną twórczością. Tu nie ma miejsca na chaos, jest rygor i brak konkretnej metody pracy z aktorem.
Postać Andrzeja - głównego bohatera _Niewinnych_, prowadzona jest oszczędnymi środkami. Ugrzeczniony i opanowany sprawia wrażenie nieobecnego duchem. Z zamyśleń, pauz, wstrzemięźliwości gestów aktor buduje obraz człowieka zasłuchanego wyłącznie w siebie. W _Matce Joannie od Aniołów_ przeorysza klasztoru (Judyta Paradzińska) jest chłodna, a jej przenikliwe i uparte spojrzenia przekonują, że nic nie zawróci jej z obranej drogi. Finałowa scena, w której bohaterka pedantycznie otrzepuje dłońmi habit, nie pozostawia żadnych wątpliwości. Przemysław Kozłowski gra postać czystego, naiwnego księdza Suryna. Scena, w której z Szatanem na plecach w obłędzie brnie przez błoto by zabić parobków, ma siłę i piękno. Cały zespół aktorski Teatru Kochanowskiego Fiedor prowadzi bardzo równomiernie. Epizodyczne role są niezwykle wyraziste i nie ma ani jednej mało wiarygodnej, słabo zagranej. We wszystkich spektaklach wydobywa z cienia niepozorne dotąd postaci - w _Rewizorze_ zgarbioną Awdotię (Ewa Wyszomirska) czy drobnego, zafrasowanego Bobczyńskiego (Mirosław Bednarek), w _Sytuacjach rodzinnych_ Nadeżdę (Małgorzatę Szczerbowską), upośledzone czy nadwrażliwe dziecko, któremu reszta dzieciaków przypisała rolę Psa. Błąkająca się dziewczynka z nerwowym tikiem wychodzi z przezroczystej klatki-garderoby, podobnie jak trzy pozostałe aktorki. Na dany znak jednocześnie przywdziewają dziecięce stroje. Wychodzą przez drzwi na podest i zeskakują na kolistą scenę.
Fiedor pokazuje swoich bohaterów w rozmaitych przestrzeniach. Najczęściej współpracuje ze scenografem Janem Kozikowskim. Jedynie _Format: Rewizor_ wizualnie projektuje Agnieszka Jałowiec, ale również tam pojawiają się podobne pomysły inscenizacyjne. Przestrzeń jest ograniczona z dwóch stron widownią, która przegląda się jak w lustrze. Akcja naprzemiennie z prawej i lewej strony, aktorzy w strojach nieprzypisanych do żadnej konkretnej epoki.


*Najlepszy Baal*
Muzyka Tomasza Hynka dopełnia przedstawienia Fiedora. Od znacząco dobranego refrenu - opisu Zosi z _Dziadów_ z muzyką Kazika Staszewskiego w _Matce Joannie od Aniołów_ po chór w _Formacie: Rewizor_. Transowym dźwiękom i bałkańskim instrumentom w _Sytuacjach rodzinnych_ towarzyszą niepokojące odgłosy codzienności - od szeleszczenia gazetą i pisania na maszynie po pociągania nosem. Muzyka w teatrze Fiedora pełni funkcję służebną. Nigdy nie wysuwa się na plan pierwszy, dopełnia i ilustruje wydarzenia. Jest na wskroś współczesna i pełna cytatów.
Ostatnia inscenizacja Fiedora, zrealizowana w Opolu w sezonie 2006/2007 to Baal Bertolta Brechta. Fiedor pracował już nad tym tekstem w 2002 roku - wyreżyserował spektakl dyplomowy studentów PWSFTViT w Łodzi. _Tekst traktuje i o gwałceniu siebie, i o gwałceniu innych, i o tym, jak społeczeństwo gwałci nas_[6] - mówił wówczas. Baal został uznany za najlepszy spektakl w II Ogólnopolskim Konkursie na Teatralną Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Europejskiej. Jako że pierwszą edycję ogłoszonego przez ministra kultury konkursu wygrała _Matka Joanna od Aniołów_, można powiedzieć, że praca Marka Fiedora w Opolu zatoczyła pełne koło.
Pięć przedstawień zrealizowanych w Opolu, zwłaszcza zaś Matka Joanna od Aniołów, która przyniosła zespołowi Teatru im. Jana Kochanowskiego wiele prestiżowych nagród, pozwalają uznać opolski sezon reżyserski Marka Fiedora za niezwykle udany. Korzyści są pewnie obustronne, o krakowskich czy toruńskich przedstawieniach reżysera mówiło i pisało się znacznie mniej...

--
_Niewinni_ Hermana Brocha
przekład: Wanda Jedlicka
scenografia: Jan Kozikowski
premiera: 8 stycznia 2000


_Sytuacje rodzinne_ Biljariy Srbljanović
przekład: Dorota Jovanka Ćirlić
scenografia: Jan Kozikowski
muzyka: Tomasz Hynek, Robert Siwak
premiera: 10 lutego 2001


_Matka Joanna od Aniołów_ według Jarosława Iwaszkiewicza
scenografia: Jan Kozikowski
muzyka i opracowanie muzyczne: Tomasz Hynek
premiera: 26 stycznia 2002


_format: Rewizor_ według komedii Mikołaja Gogola
przekład: Julian Tuwim
scenografia: Agnieszka Jałowiec
muzyka: Tomasz Hynek kompozycja świateł: Grzegorz Cwalina
premiera: 26 czerwca 2003


_Baal_ Betrolta Brechta
scenografia - Jan Kozikowski
muzyka - Tomasz Hynek
premiera: 10 listopada 2006



fn1. Broch H., Niewinni. Powieść w jedenastu opowiadaniach, tłum. W. Jedlicka, Warszawa 1961.

fn2. ConFronta - magazyn premierowy Opolskich Konfrontacji Teatralnych „Klasyka Polska”, Opole 26.06.2003.

fn3. Fromm E., O sztuce miłości, Poznań 2001.

fn4. Ibidem.

fn5. Wywiad Dominikiem Bąkiem, ConFronta - magazyn premierowy Opolskich Konfrontacji Teatralnych „Klasyka Polska”, Opole 26.06.2003.

fn6. Siedem razy Baal - wywiad Leszka Karczewskiego z Markiem Fiedorem, „Gazeta Wyborcza”, 14 grudnia 2002 r.