Tradycja festiwali poświęconych filmom pornograficznym sięga 1970 roku, kiedy w Amsterdamie odbyła się pierwsza edycja Wet Dream Festival. Podobne przeglądy odbywały się w tym okresie również w Stanach Zjednoczonych – w intelektualnie rozpasanym Nowym Jorku oraz w seksualnie wyzwolonym San Francisco – i to zanim zapanowała w tym kraju moda na pornografię, zapoczątkowana przez osławione Głębokie gardło (reż. Gerard Damiano, 1972). Ich głównym celem było utrwalanie obecności pornografii w przestrzeni publicznej i ukazywanie pozytywnej i artystycznej strony filmów dla dorosłych. Podobne idee zdają się dziś przyświecać również organizatorom berlińskiego festiwalu. Jak mówi Jürgen Brüning, pomysłodawca i spiritus movens całej imprezy: jednym z naszych zamierzeń było stworzenie przestrzeni, w której można zaprezentować niezależne i niekomercyjne produkcje oscylujące wokół pornograficznej tematyki, łamiące konwencje tego gatunku i obowiązujące w nim schematy.

Berliński festiwal od swych początków kładzie silny nacisk na przybierające coraz większe rozmiary zjawisko pornografii alternatywnej, poddającej reinterpretacji podstawowe założenia, na których opiera się powszechnie znany hard core. Próżno na tej imprezie szukać typowych produkcji pornograficznych, napompowanych silikonem gwiazd czy setek wystawców oferujących seksualne gadżety. Dla nich przeznaczony jest Venus, drugi festiwal odbywający się w październiku w stolicy Niemiec.

Porn Film Festival Berlin burzy monolityczny i stereotypowy wizerunek filmowej pornografii, ukazując zarówno etapy jej historycznego rozwoju, jak i jej współczesne, nie mniej różnorodne oblicze. Festiwal nie zamyka się wyłącznie w formule projekcji, oferując swym gościom możliwość uczestniczenia w interesujących wykładach oraz panelach dyskusyjnych, do udziału w których zapraszani są artyści z wielu stron świata.

Organizatorzy nie zapominają też o widzach zainteresowanych bardziej praktyczną stroną sztuki erotycznej – w ubiegłym roku Joe Galant uczył podstaw kręcenia filmów dla dorosłych, zaś Matthias T.J. Grimme przekazywał tajniki japońskiej sztuki krępowania ciała.


W ubiegłorocznym programie znalazło się ponad 100 filmów z całego świata. Organizatorzy postawili na różnorodność i zadbali o to, by repertuar odpowiadał również i tym widzom, których preferencje i seksualne gusta są zwykle ignorowane przez producentów pornografii głównego nurtu. Obok produkcji heteroseksualnych umieszczono zatem bloki filmów lesbijskich, gejowskich, bi- i transeksualnych, a także kręconych z perspektywy queer. Wszystkie festiwalowe projekcje oraz towarzyszące im licznie spotkania przeprowadzono w najstarszym niemieckim kinie „Moviemento”, w miejscu tym bardziej odpowiednim dla tego rodzaju wydarzenia bowiem to właśnie pornografia jest jednym z pierwszych gatunków filmowych (wzmianki o niemieckich produkcjach tego typu datowane są już na 1904 rok).


Inne spojrzenie – pornografia feministyczna
W ramach berlińskiego festiwalu zaprezentowany został szereg filmów i produkcji często określanych mianem pornografii feministycznej lub pornografii dla kobiet. Uczestnicy imprezy mogli spotkać się i dyskutować z najsławniejszymi twórczyniami tego interesującego nurtu. Wśród zaproszonych gości znalazła się m.in. Candida Royalle, która jako pierwsza podjęła systematyczną polemikę z konwencjami obowiązującymi w filmowej pornografii.

Royalle, niegdyś grywająca w klasycznych filmach pornograficznych, powszechnie uważana jest za matkę chrzestną feministycznej pornografii. Pierwsze kroki na tym polu stawiała w 1984 r., powołując do życia Femme Productions, firmę której celem jest tworzenie erotyki „przyjaznej” kobietom. Choć na temat występowania znaczących różnic genderowych w odbiorze pornografii nadal toczą się spory – wszak ze standardowej, „męskiej” odmiany pornografii w dużej mierze korzystają również kobiety – to jednak nie ulega wątpliwości, że na rynku już wówczas istniała grupa klientów poszukująca w pornografii treści wychodzących poza obowiązujący kanon (chęć korzystania z takich materiałów niekoniecznie warunkuje płeć odbiorcy). To właśnie do tej ignorowanej dotąd części widowni Royalle postanowiła skierować swoją reżyserską twórczość.

W latach 80-tych filmowa pornografia opierała się na zestawie utrwalonych konwencji, ukształtowanych na drodze dziesięcioleci rozwoju gatunku. Zresztą już najwcześniejsze filmy pornograficzne (tzw. stag movies) tworzyły gatunek zasadniczo statyczny, spójny i ściśle zdefiniowany. Od początku wieku aż do połowy lat 60-tych – stag pozostawał czarno-biały i niemy, bez końca powtarzając prostą formułę (spotkanie, gra wstępna, penetracja, koniec) i kurczowo trzymając się prymitywnego stylu. Wyznacznikiem i kwintesencją stag na płaszczyźnie filmowych środków kreowania seksualnego spektaklu był tzw. meat shot, czyli zbliżenie penetracji służące za wizualne potwierdzenie stosunku. Po II wojnie światowej, dzięki dokładniejszym obiektywom i czulszej taśmie mogącej rejestrować drobiny lecącej spermy, filmowcy tworzący stag movies do swego wizualnego repertuaru zaczęli powszechnie włączać sceny męskiej ejakulacji.


Zasadnicza zmiany formuły, na której opierał się gatunek, przyszła dopiero z początkiem lat 70-tych, kiedy pornografia przybrała pełnometrażową formę fabularną. Od tego czasu zbliżenie wytrysku, określane w żargonie terminem money shot, zaczęło funkcjonować jako moment kulminacyjny i nieodłączny element ściśle ustrukturyzowanych „numerów”, do których Steven Ziplow w klasycznej już Film Maker’s Guide to Pornography, zaliczył m.in. przedstawienia seksu klasycznego, analnego, oralnego, trójkątów oraz orgii z udziałem większej liczby uczestników. Konstrukcja partii seksualnych zaczęła tworzyć miniaturowy dramat pobudzenia, podniecenia, zespolenia i punktu szczytowego, składający się z gry wstępnej, mnogości pozycji i czynności seksualnych, a wreszcie finału w postaci męskiego szczytowania (najczęściej na twarz, usta, piersi, brzuch lub pośladki partnerki). Wszechobecne ujęcia ejakulujących penisów, poza kreowaniem przyjemności odbiorczej, służyły omijaniu głównego problemu, z którym zaczęła borykać się heteroseksualna odmiana pornografii. Była nim niemożność potwierdzenia autentyczności kobiecego orgazmu, który ze względu na swój „ukryty” charakter (w przeciwieństwie do męskiego wytrysku), wymyka się kinematograficznej rejestracji. Money shot, stanowiąc jedyne dostępne świadectwo rozkoszy, kompensuje więc brak materialnych dowodów potwierdzających doznawanie przez kobietę przyjemności (kobieca ejakulacja, choć jej istnienie zostało naukowo udowodnione, należy do raczej rzadkich reakcji).

Lata 80-te przyniosły dla pornografii kolejną ważną zmianę. Otóż, za sprawą rosnącej popularności odtwarzaczy wideo proces postępującego udomowienia odbioru pornografii zaczął przybierać niespotykane wcześniej rozmiary. Dzięki nowej technologii kobiety uzyskały łatwiejszy dostęp do treści erotycznych i mogły je konsumować w zaciszu własnych domów (wcześniej regulacje wprowadzane przez władze wielu amerykańskich miast ograniczały im dostęp do tego rodzaju materiałów, gdyż lokowały centra seksualnej rozrywki w trudnodostępnych i niebezpiecznych dzielnicach). W tym właśnie okresie Candida Royalle zaczęła swą przygodę z reżyserowaniem. Wówczas idea pornografii skierowanej do kobiet pozostawała wciąż w sferze hipotez. Z perspektywy czasu widać jednak wyraźnie, że ze swoją inicjatywą Royalle trafiła w bardzo dobry historycznie moment.